Czy na twojej uczelni prowadzono szkolenia antymobbingowe ?

Zachwianie proporcji w relacji student – uczelnia

mobbing lektura

STUDENT = KO NSUMENT ?

Semestr

Studenci często boją się wchodzić w spór z uczelnią. Obawiają się szczególnie represji, jakie mogą ich spotkać.

Wiadomo, że większość woli przymknąć oko na nieprawidłowości i cieszyć się spokojnym żywotem anonimowego studenta.

Jak pokazuje raport Rzecznika Praw Studenta, takie myślenie jest niestety jak najbardziej uzasadnione. Rzecznik zwraca uwagę na zachwianie proporcji w relacji student – uczelnia i przygniatającą dominację uczelni na wszystkich polach.

Potwierdza to chociażby fakt, iż większość spraw kierowanych do RPS uzależniona jest od zachowania całkowitej anonimowości osób skarżących w obawie przed „zemstą dziekanatów”.

Choć nawet w takich przypadkach niektóre uczelnie starają się pokazać swoją „siłę” i, odnosząc się do ogółu studentów, ostrzegają, że takie postępowanie może się im nie opłacić.

Student dochodzący swoich praw staje się wrogiem publicznym uczelni, co może znacznie utrudnić sam proces studiowania. Metodą na studenta są chociażby egzaminy ustne, których specyfika nastręcza trudności w ich merytorycznej ocenie. Część uczelni, chcąc uchronić się przed takimi oskarżeniami, wprowadza wyłącznie egzaminy pisemne….

Jednym z częściej pojawiających się problemów studenckich jest nieprawidłowe, a czasami nawet niezgodne z prawem, postępowanie dziekanatów. Często w sytuacjach konfliktowych dzieje się tak, że złożone przez nas dokumenty, skargi i wnioski giną gdzieś bezpowrotnie.

Recepta na tego typu problemy jest bardzo prosta. Po pierwsze, wszelkie sprawy na uczelni należy rozwiązywać i przedstawiać wyłączenie na piśmie. Po drugie, składając jakiekolwiek pismo, należy poprosić o potwierdzenie jego odbioru.

Smuci, iż studenci często skarżą się na zachowanie wykładowców, ćwiczeniowców, a także pracowników administracji.

Wachlarz zachowań, które nie powinny mieć miejsca, jest bardzo szeroki. Od „dziwnych” zasad zaliczenia przedmiotu po różnego rodzaju złote myśli, które mają mało wspólnego z kulturą osobistą. W takich sytuacjach nie pozostaje nic innego, jak skarżyć się do RPS, gdyż tego typu zachowania powinny być wyeliminowane dla dobra samej uczelni i jej wizerunku. 

Poważnym problemem są także zmiany dokonywane w programie studiów. Polskie uczelnie znajdują się obecnie w fazie dostosowywania programów kształcenia do systemu europejskiego. Nie byłoby w tym nic złego, jednak te zmiany zachodzą niezależnie od opinii studentów. Władze uczelni często nawet nie są skłonne poinformować studentów, którzy już uczą się na danym kierunku, o zmianie siatki godzin czy wprowadzeniu lub usunięciu przedmiotów.

Powoduje to wiele nieporozumień, a także przeszkadza w planowaniu swojej przyszłości akademickiej oraz zawodowej. Na niektórych uczelniach dochodzi do tego, że np. trzy kolejne roczniki tej samej specjalizacji idą zupełnie odmienną ścieżką. Problem ten ciężko rozwiązać na uczelniach państwowych, można jedynie pisać petycje i prosić o zmianę decyzji. Inaczej sprawa ma się w przypadku studiów płatnych. W przypadku znacznej zmiany programowej możemy ubiegać się o odszkodowanie, gdyż zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez ofertę uczelni.

Oczywiście nie we wszystkich szkołach wyższych jest aż tak źle, jakby to mogło wynikać z artykułu. Niestety, na razie w tej beczce miodu za dużo jest łyżek dziegciu, które psują smak całości.

Trzeba pamiętać, że uczelnie nie istnieją bez studentów. Każdy student oprócz swoich obowiązków ma prawa, które można egzekwować, nie tylko w oparciu o – zazwyczaj napisany na korzyść uczelni – regulamin studiowania.

Każdego studenta chroni jeszcze prawo konsumenckie, dzięki któremu możemy naprawdę wiele zdziałać i sukcesywnie poprawiać obraz polskiego szkolnictwa wyższego.

PROCA DAWIDA, czyli gdzie po pomoc?

W przypadku konfliktu z uczelnią nie jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Student, który wejdzie na wojenną ścieżkę z uczelnią lub zauważy różnego rodzaju nieprawidłowości, może zgłosić się w kilka miejsc:

Samorząd studencki – działa na każdej uczelni. Jego niewątpliwą zaletą jest bezpośredni kontakt zarówno ze studentami, jak i wykładowcami, co pozwala na szybkie rozwiązanie problemu. Niestety, w większości przypadków okazuje się, że z różnych przyczyn samorządy mają związane ręce lub nie są w stanie zapewnić skarżącemu się studentowi anonimowości.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – organ powstały na początku lat dziewięćdziesiątych w celu ochrony konsumenta na rodzącym się wolnym rynku. Jako organ administracji państwowej UOKiK jest zobowiązany do zajęcia się każdym zgłoszonym przypadkiem i w miarę możliwości zachowaniem anonimowości podczas postępowania. Minusem UOKiK jest to, iż jego kompetencje są szerokie i odnoszą się do wszystkich podmiotów gospodarczych, a jak wiadomo, relacja student – uczelnia jest dość specyficzna.
www.uokik.gov.pl

Organizacje pozarządowe, np. Federacja Konsumentów. Jest to podmiot mający doskonałe rozeznanie w przepisach prawa konsumenckiego, który na co dzień rozwiązuje sprawy przeciwko wielu nieuczciwym usługodawcom lub producentom.
www.federacja-konsumentow.org.pl

Rzecznik Praw Studenta – działa od blisko 3 lat przy Parlamencie Studentów Rzeczypospolitej Polskiej. Powołany, aby bronić studenckich praw oraz kontrolować ich przestrzeganie w całym kraju. RPS jest najwłaściwszym miejscem, do którego powinniśmy kierować swoje zapytania i skargi. Jak zapewnia Rzecznik, żaden student nie zostanie sam po skierowaniu sprawy do RPS.
www.psrp.org.pl/

Mateusz Pilarczyk

Mobbingowanie niegodziwca

prawo-a-mobbing2

Czy mobbing może być uzasadniony?

Monitor prawa pracy, Artykuły » Felieton » 6/2006

r.pr. Grzegorz Orłowski

Miejscem zdarzeń jest zasłużona polska uczelnia.

10-osobowy zespół pracowników naukowych pewnego instytutu pracuje razem od dłuższego czasu. Przez długie lata wzajemne stosunki pracowników były więcej niż poprawne, charakteryzowały się nawet pewnym stopniem zażyłości.

Trwało do dopóty, dopóki nie wyszło na jaw, iż jeden z członków zespołu dopuścił się w przeszłości wielu niegodziwości wobec współpracowników.

Miało to miejsce w latach 80. XX w., ale ich ciężar gatunkowy i rzeczywista skala krzywd, jakich doznali współpracownicy, spowodowały, że sprawca spotkał się z jednoznacznym i bardzo ostrym potępieniem ze strony swoich koleżanek i kolegów z instytutu.

W zasadzie nie byłoby problemu, gdyby nie to, co nastąpiło później i trwało kilkanaście miesięcy.

Sprawca niegodziwych działań stał się obiektem bojkotu ze strony swoich dawnych ofiar. Formy tego bojkotu są subtelne, można by powiedzieć: uniwersyteckie. Nie ma aluzji czy jakichkolwiek obraźliwych odezwań. Są za to doświadczane przez niego niemal codziennie sytuacje, z których wynika, iż jest osobą niegodną zaufania, wręcz niepożądaną w instytucie. Jest traktowany jak powietrze.

Szef instytutu próbuje jakoś przeciwdziałać, łagodzić, perswaduje, tłumaczy, prosi pracowników o zmianę zachowań. Czyni to jednak bez większego przekonania.

Prowadzi to do całkowitej izolacji pracownika. Ze sprawcy przeistacza się ofiarę.

Zważywszy na wiek i specjalność, nie ma on praktycznie możliwości znalezienia innej pracy. Czuje się osaczony. Zdrowie zaczyna szwankować.

Wreszcie daje za wygraną – składa wypowiedzenie, uzasadniając je stosowanym wobec niego mobbingiem, wskazując mobberów – współpracowników z instytutu. Teraz leczy się, rozważa wystąpienie z pozwem przeciwko byłemu pracodawcy o odszkodowanie i zadośćuczynienie.

Opisana wyżej sytuacja w zasadzie wypełnia przedmiotowe znamiona ustawowej definicji mobbingu, która przecież abstrahuje od przyczyn powstawania zjawiska.

Czy okoliczność, że izolacja pracownika w gronie współpracowników jest wynikiem jego uprzednich umyślnych i niegodziwych działań wobec nich, może pozostawać bez wpływu na ocenę prawną tej i podobnych sytuacji, a w konsekwencji na uprawnienia pracownika?

Czy przyczynienie się osoby poszkodowanej do powstania konfliktu będzie miało wpływ na wysokość ewentualnie zasądzanych odszkodowań?

Czy, a jeżeli tak, to w jakim zakresie będą miały zastosowanie cywilistyczne zasady miarkowania odszkodowania?

Nie twierdzę, że wskazane wyżej pytania są najważniejsze czy podstawowe dla całej problematyki mobbingu. Uważam natomiast, iż jest już najwyższy czas, aby doktryna zajęła się pogłębioną analizą prawnych aspektów mobbingu, a nie dominującą jeszcze prezentacją ilustrowaną znakomicie dobranymi, bo pasującymi do ustawowej definicji, przykładami.