Konformizm środowiska akademickiego a mobbing

negatywne skutki

Konformizm środowiska akademickiego a mobbing

Mobbing nie zawsze jest widoczny dla otoczenia, ale częściej to otoczenie nie chce widzieć mobbingu. Jaki jest rzeczywisty stan rzeczy można łatwo wyjaśnić informując otoczenie o przebiegu mobbingu, przedstawiając dowody. Jeśli otoczenie nie chce nic o tym wiedzieć, nic nie widzi, nic nie słyszy, to jest jasne gdzie jest pies pogrzebany.

Tak zwykle zachowuje się środowisko akademickiego słynące ze swego konformizmu. Niestety w okresie PRL , naturalny konformizm tego środowiska, znany i z innych krajów, jakby się zwielokrotnił, gdyż na drodze rozmaitych weryfikacji wielu nonkonformistów z systemu akademickiego wykluczono.

Tym samym walka z mobbingiem akademickim jest trudna. Konformizm sprzyja mobbingowi !

Nie ma żadnego monitoringu tego zjawiska, tak jakby zarządzający nauką nie chcieli wiedzieć jaki jest stan tej patologii i jakie są skutki. Żadna instytucja akademicka się tym problemem nie zajmuje. Trudno zwalczać coś co formalnie nie istnieje, jakkolwiek realnie jest to ważny aspekt patologicznego życia akademickiego o czym wiadomo głównie z internetu.

Część uczelni zaczyna jednak wprowadzać wewnętrzną politykę antymobbingową co jest świadectwem tego, że zdają sobie sprawę z istnienia takiego problemu.

Pracownicy akademiccy w obawie o własne losy na ogół nie zgłaszają przypadków mobbingu. Nie ma zresztą instancji budzącej zaufanie, do której by mogli takie przypadki zgłaszać.

Tym sposobem zjawiska mobbingu nie da się wyeliminować.

Chociaż w środowisku jest wiedza o tym, który kierownik jest mobberem, nie ma żadnych działań na rzeczy wyeliminowania takiej patologii. Przy dobrych układach niektórzy zarządzają przez mobbing aż do odejścia na emeryturę, albo i dłużej. Reakcja jest zwykle podobna – ‚ no tak może i to jest mobber, ale z takimi podwladnymi nie można inaczej’. A ponadto czy mógłby go ktoś zastąpić ? Rzecz w tym, że kierownik-mobber zwykle tych co by go mogli zastąpić za pomocą mobbingu wyeliminuje ! Nie znaczy to, że jest taki dobry. Skoro nikt go nie może zastąpić tzn. że dobry nie był, bo dobry szef potrafi wychować lepszych od siebie, a zły – nie ! Sposób oceny sprawowania roli kierowniczej w środowiskach akademickich jest nie do przyjęcia.

Należy zmień system oceniania aby wyeliminować mobberów, którzy per saldo przynoszą więcej strat niż zysków. Patologie jakoś nie są brane przy ocenach, a także przy rankingach, stąd kwitną w najlepsze, a mobbingowanych, eliminowanych z populacji akademickich, mimo że, a raczej właśnie dlatego, że byli lepsi do zarządzających, zaliczy się do nieudaczników i nikt palcem w ich sprawie nie kiwnie aby nie narażać się na mobbing.I koło się zamyka.

Konformizm środowiska akademickiego jest gwarantem ‚sukcesu’ w zarządzaniu przez mobbing i prowadzi do obniżania potencjału intelektualnego polskiego środowiska akademickiego.

Józef Wieczorek

Uwarunkowania obyczajowe mobbingu w środowisku akademickim

negatywne skutki

Uwarunkowania obyczajowe mobbingu

w środowisku akademickim

Skala mobbingu mającego miejsce w polskim środowisku akademickim ma uwarunkowania

systemowe, ale jest wzmacniana przez uwarunkowania obyczajowe.

W końcu obyczajem jest aby temperować młodych, aby im za bardzo nie urosły skrzydła. Nie ma u nas obyczaju aby wychowywać od siebie lepszych, ale aby młodych trzymać na smyczy na odpowiedni dystans, aby trzymać tak poziom aby za bardzo nie urośli.

Niektórzy porównują to co się dzieje na uczelniach do ‚fali’ w wojsku, jakkolwiek te porównanie jest nie do końca trafne, bo nie chodzi o znęcenie się fizyczne, ale o psychiczne, bardziej subtelne chociaż w skutkach nieraz powazniejsze od fali wojskowej.

Po takiej szkole jaką przechodzą młodzi w systemie akademickim raczej nie należy się dziwić, że zamiast niezbędnej w nauce niezależności w myśleniu mamy brak myślenia, zamiast niezbędnego nonkonformizmu mamy porażąjący konformizm, zamiast otwartego poszukiwanie prawdy mamy chowanie głowy w piasek aby przeżyć w środowisku, które woli nic nie widzieć nic nie słyszeć.

Feudalne i nepotyczne stosunki w środowisku akademickim są od dawna akceptowane i kto chce je podważać musi się liczyć z mobbingiem prowadzącym do wykluczenia środowiskowego.

Fakt, że i obyczaje młodych nie zawsze są do zaakceptowania. Nieraz w karierze mentor im pomógł, a branie – w rewanżu, w podziękowaniu – udziału w mobbingowaniu mentora, w działaniach operacyjnych na rzecz dyskredytowania go, pozamerytorycznego zwłaszcza, do pozytywnych działań zaliczyć nie można. Mówiąc po imieniu są to dzialania haniebne.

A nie są to bynajmniej przypadki rzadkie, szczególnie wtedy kiedy młodzi się zorientują, że ich mentor podpada, że jest obiektem mobbingu ze strony ‚wyższych’, do których lepiej się przyłączyć, bo to oni rozdają karty. Dla kariery młodych taki wybór to sprawa zasadnicza i często z takiego wyboru korzystają. Najważniejsze w karierze akademickiej jest właściwe ustawienie się.

Czyszczenie pamięci i tworzenie ‚właściwej’ historii bardzo pomaga w uzasadnieniu swoich postaw.

Postawa obojętności – w najlepszym przypadku – wobec mobbingowanych jest niemal powszechnym obyczajem i nie budzi sprzeciwu.

Nie trzeba się było wychylać !

Sam sobie jesteś winny !

Trzeba było siedzieć cicho i przytakiwać!

To są zalecenia i obyczaje akademickie. System BMW – bierny, mierny, ale wierny – w akademickiej selekcji negatywnej zrobił swoje.

Tak to od lat funkcjonuje i przynosi rezultaty w postaci konformistycznych młodych pokoleń, klonowanych na swój obraz i podobieństwo swoje.

Żadna zmiana pokoleniowa tu niczego nie zmieni jeśli takie standardy będą aprobowane i preferowane, a w dodatku systemowo umocowane.

Uwarunkowania systemowe mobbingu w środowisku akademickim


negatywne skutki

Uwarunkowania systemowe mobbingu

w środowisku akademickim

Mobbing jest wszechobecny, ale wiele czynników systemowych może mu sprzyjać lub go ograniczać.

Obecny system nauki i edukacji wyższej w Polsce jest promobbingowy, czyli sprzyja mobbingowi, zamiast mu zaopobiegać. W instytucjach akademickich winno się prowadzić politykę antymobbingową, co niekiedy ma miejsce, ale bez zmian systemowych taka polityka nie może być skuteczna.

Nauka jest hierarchiczna a w praktyce w Polsce ma strukturę feudalną uwarnkowaną tytularnie i silnie zakorzenioną w systemie PRL .Posiadacze rozlicznych tytułów nie zawsze odpowiadających rzeczywistemyu dorohbkowi naukowemu stoją na szczytach hierarchii i zabiegają o utrzymanie stastus quo zapewniajace im rozliczne przywileje i praktycznie dożywotnio nieusuwalnośc ze stanowisk naewet w przypadku poczynan patologicznych.

Taka sytuacja stwarza wrecz idelane warunki do mobingowania podwladnych do mobbimngu pionowego – odgornego ( zstęopującego). Wielu szefow nie zawsze kompetenctnych na swoim stanowisku czuje się zagrożna i stara się ‚dołować’ potencjalnych konkurentow co prowadzi generlanie do obnizenia potencjału intelektualnego .

Próby reformania tego systemu są torpedowane gdyż decydenci nie mają interesu aby się ograniczać.

Gdy np. w USA nawet nobliści tracą pracę na uczelniach, gdy nie wykazują się aktywnością w pracy dla uczelni w Polsce już po habilitacji naukowcy otrzymują taki pakiet przywilejów i taki potencjał zatrudnienia, że praktycznie nawet jakby nic nie robili, lub robili rzeczy niegodne naukowca i tak są w cenie. Co więcej, profeorsowie jeśli zdecydują się na nieprace po przejściu na emeryture mają być dodatkowo wynagradzani !.( według założeń obecnej reformy ). Może to by zmniejszyło nawet mobbingowanie młodszych, ale to nie jest właściwy kierunek polityki antymobbingowej.

W reformie winna być zniesiona instytucja akademickich ‚świętych krów’ zapewniająca bezkarność wybranym , a wprowadzona instytucja mediatora akademickiego dająca szansę rozwiązywania konfliktów i prowadzenia skuteczniejszej polityki antymobbingowej.

Mobbingowi służy sposób rekrutacji kadr akademickich w formie fikcyjnych konkursów, ustawianych na konkretną osobę , ze szczególwymi warunkami, które ona najlepiej spełnia. Każdy śmiałek, który by zakłócił taki sposób rekrutacji, czy to jako kandydat do stawania w szranki konkursowe, czy jako członek komisji konkursowej wyłamujący się z solidarnego głosowania na ustawionego ‚konia’, musi się liczyć z szykanami i ostracyzmem środowiskowym.

System, uświęcony tradycją, ma nawet cechy polityki antymbbingowej, bo kto go akceptuje może się uchronić przez mobbingiem ! A zatem lekcja jest jasna. Chcesz się uchronić przed mobbingiem – dostosuj się do panującego systemu ! nie walcz z wiatrakami ! nie dziw się, że cię ‚dołują’ skoro się stawiasz !

A zatem najskuteczniejsza polityka antymobbingowa to polityka dostosowania się do panującego systemu, choćby najbardziej patologicznego. Tym samym patologie są utrwalane, co jednak najlepiej pokazuje, że jedynym wyjściem z zamkniętego kręgu są zmiany systemowe ograniczające patologie, takie, które patologii nie premiują!

Aprobowany a nawet popierany systemowo ‚ chów wsobny’, także w odniesieniu do klanów rodzinnych i praktycznego dziedziczenia stanowisk akademickich, jest przykładem choroby systemu akademickiego manifestujacej się także w formie mobbingu.

Zamysł zatrudnienia ‚swojego’. często wiąze się z zamyslem pozbycia się ‚nie-swojego’ właśnie poprzez dzialania mobbingowe, a klan rodzinny zatrudniony w tej samej instytucji ma taką siłę mobbingowania, że jednostka dla klanu niewygodna, nie ma żadnych szans na przetrwanie.

Antynepotyczne zapisy w założeniach nowej reformy systemu idą w dobrym kierunku, chociaż będą trudne do zrealizowania.

Józef Wieczorek

Co wynika z dotychczasowych spraw o mobbing akademicki w Polsce ?

poradnik mobbingowy

Co wynika z dotychczasowych spraw o mobbing akademicki w Polsce ?

Co jakiś czas prasa donosi o mobbingu na uczelniach i w instytucjach naukowych.

Nie są to liczne przypadki i rzadko można w mediach śledzić ich pełny przebieg.

Nie ma do tej pory pełnego monitoringu spraw mobbingowych ani profesjonalnych badań statystycznych o skali mobbingu w systemie akademickim Polski. Dostępne lokalne ankiety mówią nawet o 20 % mobbinowanych , ale może nie wszędzie jest tak źle, tym niemniej jednak należy się liczyć, że kilka procent populacji akademickiej doznaje działań mobbingowych i niekorzystnych dla nich i instytucji poziomie. Co najmniej kilka dalszych procent poznało mniej lub bardziej wyrafinowanych, krócej lub dłużej trwających działań o charakterze szykan psychicznych.

Sprawy, które są oddawane do sądu i/lub ukazują się o nich informacje medialne to tylko wierzchołek góry lodowej.

Z dziesiątek spraw, które były do mnie zgłaszane w ciągu ostatnich kilku lat, tylko nieliczne osoby zgodziły się aby cokolwiek o nich napisać i to raczej anonimowo, ogólnikowo.

Nie jest to sytuacja korzystna dla walki z mobbingiem akademickim. Wiedza na ten temat jest znikoma i na ogół nie trafia do decydentów, do tworzących prawo, do zarządzających instytucjami, którzy systemowo winni przeciwdziałać mobbingowi, a zarazem – obniżaniu potencjału intelektualnego uczelni/instytutu i wyników pracy.

Monitoring takich spraw prowadzonych przez mediatora akademickiego stanowiłby istotną pomoc dla zarządzających placówkami akademickimi.

Ze spraw sądowych dotyczących mobbingu akademickiego wynika, że proces sądowy nie jest dobrym rozwiązaniem problemu, ani dla osób mobbingowanych, ani dla placówek akademickich.

Możliwość wygrania sprawy w sądzie, składanej zwykle dopiero po rozwiązaniu stosunku pracy, jest znikoma, a można dodatkowo zostać obarczonym kosztami procesowymi przez stronę pozwaną. To jest czynnik odstraszający przed zakładaniem spraw do sądu.

Oczywiście nie należy całkiem rezygnować z walki o prawa mobbingowanych. Nie zawsze można wygrać sprawę dla siebie, ale czasem można wygrać sprawę dla ogółu, jak wskazuje np. sprawa Zofii Szychowskiej,

w której Trybunał Konstytucyjny orzekł, że lekarz może krytykować kolegę po fachu. Za taką krytykę doc. Zofia Szychowska (Akademia Medyczna, Wrocław) , jako whilstblower była przez wiele lat szykanowana.

Fazy mobbingu akademickiego


poradnik mobbingowy

Fazy mobbingu akademickiego

Mobbing jest zjawiskiem długookresowym i zwykle można wyróżnić (Heinz Leymann) kilka faz jego rozwoju. Zwykle mobbing w środowisku akademickim nie kończy się szybko, może z wyjątkiem mobbingu studenckiego i zanim się skończy, na ogół źle dla ofiary, kilka faz jego rozwoju można zauważyć.

Faza wczesna, zwykle związana z konfliktem nierozwiązanym, lub źle rozwiązanym, czasem sprowokowanym jako pretekst do rozpoczęcia działań mobbingowych.

W środowisku akademickim aranżowanie konfliktów w celu pozbycia się niewygodnego pracownika jest nader często spotykane, a możliwości sprowokowania konfliktu szczególnie na bazie zajęć dydaktycznych – ogromne.

Często mobbing zaczyna się od oskarżeń o jakieś uchybienia w prowadzeniu zajęć ze studentami, często bez jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia. Formułowanie zarzutów w stosunku do nauczycieli akademickich podchodzących do zajęć poważnie i realizujących proces dydaktyczny w sposob wyróżniający musi prowadzić do konfliktu, często narastającego..

Gdyby w tej fazie sprawa trafiała do mediatora akademickiego moża by często zapobiec dalszej eskalacji działań mobbingowych.

Faza eskalacji – w tej fazie zwykle ‚dołuje’ się pracownika, podważa jego kompetencje, rozpowszechnia się plotki, pomówienia, zarówno w zakładzie pracy, jak i poza nim.Skuteczną forma są np. posiedzenia rady naukowej w szerszym gronie, a bez ofiary.

Urobienie ‚właściwej’ opinii na szerszym forum to gwarancja sukcesu w całkowitym wykluczeniu ofiary ze środowiska.

Ofiara żyje w stresie, na ogół jest pozbawiona pomocy ze strony otoczenia, które niczego nie słyszy nie widzi.

Ofiara stara bronić się sama, przedstawia argumenty, które niczego jednak nie dają. Porążają jedynie ofiarę, której urabia się miano osoby skonliktowanej z przełożonym, do czego lepiej się nie mieszać.

Gdyby ktoś się odważył wspierać ofiarę na ogół zostanie przywołany do porządku, aby pozostali wiedzieli, że nie warto się wychylać.

Konformizm środowiska akademickiego zapewnia sukces mobberowi.

Wielokadencyjni, nieraz dożywotni kierownicy w instytucjach akademickich mają szeroką gamę możliwości ‚dołowania’ ofiary, jak i izolowania ze środowiska.

Faza zaawansowana – ofiara zostaje sprowadzona do roli ‚kozła ofiarnego’. Ofiara jest obwiniana o wszystko co złe w zakładzie, mimo że nie sprawuje roli kierowniczej, a na zarządzanie zakładem nie ma wpływu.

Jeśli ofiara zaprostestuje, a nie daj Boże opisze sprawę np. do dziekana czy rektora , uzyska na ogół miano pieniacza, rozrabiacza. Wokół ofiary robi się pusto.

Koledzy zaczynają jej nie zauważać także w normalnych codziennych sytuacjach.

Ofiara żyje w coraz większym stresie, ma trudności z koncentracją, nie ma spokoju potrzebnego do wykonywania pracy naukowej i dydaktycznej.

Jeśli wyniki pracy osłabną zarzuty w stosunku do niej staną się wiarygodne.

Ofiara broniąc się może reagować emocjonalnie, nawet agresywnie, co tylko pogarsza jej sytuacje. Chodzenie do pracy staje się katorgą. Zwykle ma stany lękowe, zaczyna chorować i leczyć się. Ofiara słabnie, mobber tryumfuje.

Faza ostateczna

Jeśli pracownik nie zdobył się na zmianę miejsca pracy, czy nie było to z jakiś powodów możliwe, w dotychczasowym miejscu pracy, po długim okresie nękania, znajduje się w stanie niezdolności do efektywnej pracy.

Poprzez reorganizacje zakładu kierownik-mobber łatwo może się pozbyć niewygodnego pracownika, który i tak już przez innych jest postrzegany jako mało przydatny w zakladzie, pogarszający jedynie klimat pracy.

Okresowa ocena takiego pracownika, na ogół zresztą niejawna, będzie dla niego zwykle niekorzystna i zakład po jego odejściu odetchnie z ulgą.

Ofiara po otrzymaniu wilczego biletu na ogół nie znajdzie zatrudnienia w swojej dziedzinie, bo wszyscy się znają i nie będą ryzykować.

Józef Wieczorek

Czy mobbingowany w środowisku akademickim ma szanse wygrać przed sądem ?

poradnik mobbingowy

Czy mobbingowany w środowisku akademickim ma szanse wygrać przed sądem ?

Sprawy o mobbing są trudne do wygrania i dotychczasowe statystyki świadczą o tym, że tylko ok. 5 % spraw kończy się korzystnie dla skarżących się o mobbing.

Nie ma statystyki odnośnie spraw o mobbing akademicki, ale generalnie w środowisku akademickim jest trudniej o wygraną z pracodawcą, a to ze względu na prestiż uczelni w środowisku lokalnym, w tym sędziowskim, powiązania środowisk prawniczych i akademickich, no i ze względu na autonomię uczelni – o dziwo rozumianą w praktyce także jako autonomię do mobbingowania.

Dalszym problemem jest powszechny konformizm środowiska akademickiego, co niemal wyklucza znalezienie świadków mobbingu, bo nawet najbliżsi przyjaciele w takich sytuacjach najczęściej – nic nie widzieli, nic nie słyszeli. Udowodnić mobbing jest bardzo trudno.

Na ogół do sądu wnoszą skargi osoby, które przestały być pracownikami, co sprawę pogarsza, gdyż jest to interpretowane jako forma zemsty na pracodawcy.

W okresie wcześniejszym mobbingowani na ogół znoszą szykany, ale nie udają się do sądu bojąc się, nie bez przyczyny, utraty stanowiska pracy.

Jest tez obawa i także uzasadniona, że sąd może – w przypadku nieudowodnienia mobbingu, oddalając pozew – nakazać pokrycie kosztów procesu, a to czasem wynosi kilka tysięcy złotych. Takie przypadki były w mediach opisywane.

Pracownik w przypadku sprawy o mobbing stoi na gorszej pozycji niż pracodawca akademicki.

Bez dobrego adwokata, radcy prawnego niewiele ma szans, a np.uczelnia ma do swej dyspozycji zespół swoich radców prawnych

Czasem skarżący się żądają ogromnego odszkodowania, ich zdaniem odpowiadającego ogromowi krzywd im wyrządzonych. Są to roszczenia czasem setek tysięcy, a nawet miliona złotych rekomepensaty za utraconą pracę, szanse zawodowe, czasem zdrowie. Na takie odszkodowania nie ma u nas szans.

Taki stan rzeczy przemawia za prowadzeniem wewnętrznej polityki antymobbingowej, także w instytucjach akademickich i za powołaniem instancji mediatora akademickiego, aby dla dobra zarówno osób mobbingowanych, jak i stanu nauki i edukacji w Polsce, sprawy takie były rozwiązywane polubownie i strukturalnie.

Sprawa sądowa o mobbing akademicki to winna być ostateczność i podejmowana wówczas, jeśli mobbing jest dobrze udokumentowany i daje jakieś szanse na wygraną.

Józef Wieczorek

Negatywne skutki mobbingu dla nauki i edukacji w Polsce (mobbing bardziej negatywny, niż niefinansowanie)

negatywne skutki

Negatywne skutki mobbingu dla nauki i edukacji w Polsce

(mobbing bardziej negatywny, niż niefinansowanie)

Czy mobbing może mieć skutki pozytywne ? Czy zarządzanie instytucjami akademickimi przez mobbing może podnieść poziom nauki czy edukacji ? Czy dyscyplinowanie pracowników przez mobbing może przynieść zwiększenie ich kreatywności, pomnożnie ich osiągnięć ?

Mimo, że badań szczegółowych brak, intuicyjnie możemy odpowiedzieć – nie. Doświadczenia osób mobbingowanych wskazują, że mobbing nie jest zjawiskiem pozytywnym. Gdyby nie byli mobbingowani ich wyniki były znaczenie, czasem wielokrotnie większe.

Podobnie i instytucje akademickie. Te, które są zarządzane przez mobbing nie mają szans w normalnej konkurencji.

Ogłaszane corocznie rankingi szkół wyższych, w których uczelnie znane z mobbingu plasują się czasem wysoko, nie powinny wprowadzać w błąd. Kryteria tych rankingów są takie jakie są i nie pokazują one patologii uczelnianych. Skoro mobbing nie jest w nich uwzględniany i nie ma żadnej bazy ‚mobbingowej’ z wyjątkiem tego serwisu, to jasne jest, że takie rankingi nie mówią prawdy o warunkach pracy i studiowania.

Praca naukowa i dydaktyczna wymaga spokoju, koncentracji. Działania mobbingowe naruszają spokój, dekoncentrują badacza, dezorganizują pracę badawczą, powodują obniżanie, czy wręcz uniemożliwiają pracę badawczą i dydaktyczną.
Trudno to ilościowo określić, ale warto wziąć pod uwagę taki przykład.

Jeden z badaczy opuszcza uczelnię po okresie ostrego mobbingu. Traci stanowisko pracy, narzędzia pracy, jako takie wsparcie finansowe. Winien być skończony jako badacz. Przecież bez finansowania badań, bez miejsca pracy raczej trudno o wyniki. A tymczasem okazuje się, że jego ‚produkcja’ naukowa – wzrasta. Zdumiewające.

Oczywiście nie w każdej dziedzinie jest to możliwe, ale nierzadko hobbystyczna działalność badawcza przynosi większe rezultaty od działalności oficjalnej, obficie nawet finansowanej.

Wydostanie się poza strefę mobbingową przynosi ewidentne korzyści.

Badacz, który nie był w stanie z powodu dezorganizacji pracy i presji psychichcznej realizować badania, zaczyna częściej publikować, prowadzić osobistą współpracę zagraniczną torpedowaną wcześniej przez mobberów akademickich.

Czy może być lepszy dowód na niszczącą działalność mobbingu ? Czy może być lepszy argument za wprowadzeniem do instytucji naukowych, szkół wyższych, wewnętrznej polityki antymobbingowej ?

A takie argumenty pojawiają się nader rzadko. Rektorzy alarmują, ze ich ‚niewydajność naukowa’ jest związana z małym finansowaniem ze strony budżetowej. O negatywnym wpływie zarządzania przez mobbing na tą niewydajność – ani słowa. A przykłady są .

Nawet przy zerowym wsparciu finansowym

można osiągnąć lepsze wyniki,

gdy tylko mobbing ustępuje !

Czyli, żeby to jeszcze raz podkreślić –

bardziej niekorzystane dla nauki jest

eliminowanie kadr naukowych/

ograniczanie ich potencjału naukowego

w wyniku mobbingu, niż niefinansowanie !

Nie znaczy to, że nie należy finansować uczelni, ale zaprzestanie finansowania uczelni ( obniżenie finansowania), które nie dają sobie rady z mobbingiem (lub są po prostu zarządzane przez mobbing) stanowiłoby istotne remedium na trudności polskich instytucji akademickich w osiąganiu przyzwoitego poziomu naukowego. Sam mobbing nie jest przyzwoity i z tą nieprzyzwoitością polskiego życia akademickiego trzeba walczyć w sposob zdeterminowany.

Józef Wieczorek