Stalking ma być przestępstwem

Szykują bat na dręczycieli

Rzeczpospolita, Grażyna Zawadka 13-07-2010,

3 mln osób padło ofiarą stalkingu. Ministerstwo chce uznać go za przestępstwo

– Rozmiary stalkingu i liczba osób, które padły jego ofiarą, są niepokojąco duże. Dlatego chcemy, aby tego typu zachowania, jak chociażby uporczywe nękanie kogoś głuchymi telefonami, obraźliwymi esemesami czy śledzenie, były karalne – mówi „Rz” minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.

Stalking ma być przestępstwem wpisanym do kodeksu karnego i ściganym przez policję.

Co kryje się za tym pojęciem? Cała gama sposobów nękania innych. To głuche telefony, e-maile z wyzwiskami czy uporczywe rozpowszechnianie oszczerstw. Dotychczas trudno było karać ich sprawców. – Zaprezentujemy projekt przepisów, które precyzyjnie mówią, czym jest stalking i jakimi karami to przestępstwo jest zagrożone – mówi minister.

———-

W prawie są już sposoby, by karać stalkerów

Rz

Ministerstwo Sprawiedliwości dopiero planuje wpisanie do kodeksu odrębnego przestępstwa stalkingu, jednak nie oznacza to, że za regularne nagabywanie czy nękanie nie ma kary.

Stalking w Wikipedii

Cyberstalking

Reklamy

RPO – Chamstwo zagraża wolności

mobbing lektura

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich:

Chamstwo zagraża wolności



Wirtualny lincz

mobbing lektura

Wirtualny lincz

Newsweek

Czy musimy przejść przez przypadki linczu internetowego, które doprowadzą ofiary do samobójczej śmierci jak w Korei, żeby oprzytomnieć? Tam w zeszłym roku Choi Jin-Sil, południowokoreańska gwiazda kina, powiesiła się pod prysznicem. Została zaszczuta przez internautów, którzy nie mogli zaakceptować faktu, że się rozwiodła, a podczas procesu walczyła o opiekę nad dziećmi i pieniądze ze wspólnego majątku. Wśród konserwatywnych Koreańczyków taka postawa kobiety jest nie do pomyślenia. W internecie pojawiały się ciągle nowe rewelacje na jej temat. Czarę goryczy przelało oskarżenie, że to z jej powodu popełnił samobójstwo aktor Ahn Jae-Hwan. Dementowanie plotek i pomówień nie pomagało, więc aktorka zdecydowała się na samobójczy krok.

To dlatego nowe przepisy nakładają na koreańskich internautów obowiązek podawania personaliów i numerów legitymacji ubezpieczeniowych podczas rejestrowania się na dużych portalach i serwisach internetowych. Właściciele serwisów mają obowiązek te dane zbierać, przechowywać i ujawnić je, gdy tylko ewentualna ofiara obelg lub pogróżek zdecyduje się pozwać internetowego agresora do sądu lub prokuratury.

– Żeby w Polsce nie dochodziło do tragedii, trzeba zacząć karać moderatorów albo portale w ogóle. Nie wierzę w edukację internautów. Nie staną się lepsi – twierdzi prof. Zbigniew Mikołejko. Właśnie w ten sposób z niewybrednymi komentarzami walczą administratorzy stron francuskich, włoskich i amerykańskich. Sposób jest pros-ty – na każdym forum internetowym trzeba się zarejestrować.

Rządowy program ochrony cyberprzestrzeni RP na lata 2009-2011

mobbing lektura

Rządowy program ochrony cyberprzestrzeni RP
na lata 2009-2011

Rządowy program ochrony cyberprzestrzeni RP na lata 2009-2011

Warszawa, styczeń 2009

Edukacja społeczna i specjalistyczna

Działania w ramach edukacji społecznej i specjalistycznej będą obejmować w szczególności:

a) racjonalizację programów kształcenia informatycznego na wyższych uczelniach,

b) ustawiczne kształcenie specjalistów z dziedziny bezpieczeństwa teleinformatycznego zatrudnionych w jednostkach administracji publicznej,

c) współpracę z producentami sprzętowych i programowych zabezpieczeń,

d) działalność CERT.GOV.PL jako ośrodka konsultacyjnego i doradczego w zakresie ochrony cyberprzestrzeni i bezpieczeństwa teleinformatycznego,

e) realizację kampanii społecznej o charakterze edukacyjno-prewencyjnym

Racjonalizacja programów kształcenia na uczelniach wyższych

Jednym z podstawowych aspektów zapewnienia bezpieczeństwa cyberprzestrzeni jest posiadanie wysoko wykwalifikowanych kadr w sektorze publicznym i prywatnym odpowiadających za utrzymanie systemów i sieci teleinformatycznych ze szczególnym uwzględnieniem zasobów kluczowych dla bezpieczeństwa państwa. Aby zapewnić ciągły dopływ odpowiednio wyszkolonych specjalistów z dziedziny bezpieczeństwa teleinformatycznego konieczne jest zaangażowanie w program ochrony cyberprzestrzeni wyższych uczelni.

Zagadnienia związane z bezpieczeństwem powinny stać się stałym elementem każdego programu nauczania. W szczególności dotyczy to uczelni technicznych kształcących informatyków – bez względu na końcową specjalizacjęinformatyczną. Nie można dopuszczać do sytuacji, w której projektanci i programiści aplikacji skupiają się wyłącznie na funkcjonalności zapominając o zasadach bezpiecznego tworzenia kodu, a administratorzy sieci i systemów za priorytet stawiają dostępność zasobów dla swych użytkowników zapominając o konieczności ochrony przetwarzanych informacji przed intruzami. W tym celu konieczne jest między innymi objęcie bezpieczeństwa teleinformatycznego długofalowym programem kierunków zamawianych, a także ustanowienie adekwatnego programu rozwoju kadry naukowej. Zadanie propagowania zmian w obszarze programów nauczania należeć będzie do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Akademicki cyberbullying (mobbing internetowy)

baner1

Akademicki cyberbullying (mobbing internetowy)

Józef Wieczorek

Zwykle wiemy, że mobbing jest wszechobecny w miejscu pracy. Rozszerzamy także to pojęcie na szkoły, gdzie częściej mówimy o bullingu. W szkołach mobbing ma swoją specyfikę, także prawną, gdyż uczniowie, czy studenci nie są związani ze szkołą/uczelnią umową o pracę.

Od szykan psychicznych, nękania, molestowania moralnego, gróźb i innych nieprzyjaznych i powtarzających się aktów nie jest wolny też internet. Co gorsza, wraz z powszechnym stosowaniem internetu w życiu społecznym te zjawiska są coraz silniejsze. Zwykle określamy je mobbingiem internetowym lub cyberbullingiem.

Zagrożenia cyberbullingiem od dawna są zauważone w krajach zachodnich, ale niestety w Polsce ten problem jest zaledwie dostrzegany, może z wyjątkiem mobbingu wśród młodzieży szkolnej.

Mimo rozwoju studiów socjologicznych, psychologicznych, jakoś trudno znaleźć w internecie informacje o badaniach, literaturze polskiej na ten temat.

Jak wpiszemy na Google ‚mobbing internetowy’ to ukazuje się tekst autora sprzed kilku lat i niewiele więcej. To zastanawiające.

Mobbing internetowy to jednak poważne i groźne zjawisko. Dostrzegane jest najczęściej wśród nastolatków, tym bardziej, że zwykle także sprawy związane z używaniem telefonów komórkowych do tego rodzaju mobbingu są zaliczne. Jeśli chodzi o świat doroslych ten mobbing jest prawie u nas nieznany. Jednak występuje .

Coraz więcej prac, także w życiu akademickim, wykonywanych jest przez internet – rozpowszechnianie informacji, podstawowa komunikacja interpersonalna, kontakty przełożony-podwładny, kontakty administarcja – pracownicy, kontakty studenci – pracownicy, administracja – studenci, pisanie prac naukowych, coraz więcej pracowników akademickich prowadzi blogi, wielu prowadzi serwisy internetowe, strony, za pomoca zarządza się uczelnią, projektem naukowym, prowadzi się studia ‚e-learning, zarządza się organizacjami akademickimi za pomocą internetu. Trudno sobie wyobrazić obecnie pracę w środowisku akademickim bez używania internetu, a zatem i internet może stanowić środowisko, gdzie mobbing może być stosowany i jest często stosowany, chociaż informacje na ten temat nie są rozpowszechnione.

Niewątpliwie brak kontaktu bezpośredniego, oraz w wielu relacjach możliwość zachowania anonimowości nawet mobbing ułatwiają.

Internet może być doskonałą platformą do toworzenia społeczeństwa obywatelskiego, w tym do tworzenia grup formalnych i nieformalnych spośrod naukowców czy studentów. Ale takie platformy i takie grupy są narażone na działania destrukcyjne, zarówno ze strony trolli internetowych, jak i świadomych destruktorów – mobberów, którzy wyżywają się w internecie, aby psychicznie zniszczyć innych lub ich dzieła.

Mimo braku kontaktu bezpośredniego ataki w cyberprzestrzeni są groźne także dla psychiki a nawet mogą powodować zejście z tego świata.

Cyberprzestrzeń jest pełna od różnych obraźliwych wpisów, fałszywych plotek, oskarżeń, gróźb,  zarzutów często powtarzających się w stosunku do konkretnej osoby, zwykle wyrózniajacej się czy to swoją aktywnością, czy swoją nieanonimowością, czy konstruktywną działalnością budzącą zawiść czy wręcz nienawiść frustratów niezdolnych do kreatywnych działań, z wyjątkiem kreatywnej destrukcji poczynań innych. Często jest to mobbing grupowy, integrujący frustratów w celu zniszczenia ‚odmieńców’ czy jakiejśc niewygodnej działalności.

Ataki, zwykle anonimowe, bynajmniej nie pozostają bez wplywu na psychikę atakowanych. czy na zachowania świadków takich działań.

Łatwo w taki sposób każdego wyeliminować nie tylko z grupy, ale także z całego środowiska, jeśli takie dzialania mają miejsce w ‚otwartym inyterneice’ . Zresztą często o to chodzi.

Internet daje w tym względzie większe możliwości niż działania bezpośrednie bo (dez)informacje i szykany są bardziej rozpowszechnione. Mobber często pozostaje anonimowy, atakowany często jest powszechnie znany.

Niby jest różnica z mobbingiem bezpośrednim – atakowany w internecie może się wyłączyć np. z forum dyskusyjnego, i wtedy ataki nie będą mu znane i psychicznie nie będzie na to reagował. Ale nic z tego. Przecież inni wtedy o nim się dowiedzą najrozmaitszych rzeczy i w ‚realu’ obejmą go ostracyzmem.

Co więcej, inaczej niż w realu, w internecie na większą skalę może być uprawiany mobbing oddolny. Przełożony ( internetowy, choć czasem nie tylko internetowy) – np. koordynator dyskusji, projektu, organizacji funkcjonującej w internecie itp., innym słowem ktoś kto szefuje, może być łatwo mobbingowany przez ‚podwładnych’ , co w realu zdaża się nad wyraz rzadko.

W internecie jest łatwiej. Nie zawsze można takiego mobbera (-ów) zablokować, a jeśli już to taka blokada może być zaraz poczytana jako rodzaj cenzury, szykanowania kogoś za krytyczne poglądy itd. itp. i być powodem do wzmożenia mobbingu. Nie zawsze można zresztą ( podobnie jak w ‚realu’) odróżnic łatwo mobbera od mobbingowanego szczególnie jeśli zna się tylko wycinek działań, nie znając szerszego kontekstu.

Porażający poziom etyczny środowiska akademickiego widać w internecie jak na dłoni. Na ogół to co nie wszyscy widzą i rzadko można udokumentować w ‚realu’ , w internecie jest łatwo zauważalne i dokumentowane (po kolei!) . Rzecz w tym, że poziom reakcji środowiska jest już taki, że mało kto zwraca na to uwagę.

Wielu dziennikarzy czy polityków, dla których internet stanowił nadzieję na lepszy kontakt z odbiorcami/wyborcami szybko się do interentu zraziło ze względu na charakter dyskusji przypominającymi raczej ‚ściek’ . Zamiast merytorycznej dyskusji – bluzg, zwykle personalny.

Niestety takie ‚dyskusje’ nieraz są sterowane, a nawet opłacane i moderatorzy wycinają wpisy merytoryczne a przepuszczają bluzg. ‚Mendy ‚ internetowe – tryumfują.

To zniechęca do korzystania z internetu, jako źródła wiedzy o opiniach społeczeństwa. Nie inaczej jest też na akademickich forach dyskusyjnych.

Wprowadzenie konieczności rejestracji uczestników dyskusji zmniejsza, ale niestety nie wyklucza działania trolli i mobberow internetowych ale zmniejsza ilość zainteresowanych dyskusjami. Niestety polskie środowisko akademickie jest zniewolone mentalnie do takiego stopnia, że obawia się ujawniać swoich poglądów i identyfikacji personalnej, stąd woli milczeć a nie figurować wśrod autorów krytycznych czy popierających tekstów, wśród podpisujących listy otwarte, petycje czy propozycje, nawet w sprawach bynajmniej nie wrażliwych, a godnych najwyższego uznania.

Poniekąd trudno się temu dziwić skoro w środowisku akademickim mobbing za poglądy ( z jakiegoś powodu, dla jakiejś grupy niewygodne) jest nader rozpowszechniony i kończy się nierzadko wyrejestrowaniem z systemu akademickiego.

Cyberszpiegostwo – krok do mobbingu

baner1

Zwolniona z pracy za Facebooka

Dziennik

31-letnia Szwajcarka straciła pracę przez portal internetowy Facebook. Korporacja ubezpieczeniowa z Bazylei zwolniła ją, bo w czasie zwolnienia chorobowego była aktywna online. Zdaniem kobiety to dowód, że jej firma regularnie szpieguje w internecie swoich pracowników.

 

„Jeśli ktoś może używać Facebooka, może też pracować” – takimi słowami przywitali Samantę Baer (nazwisko zmienione) jej przełożeni, gdy wróciła do pracy po kilku dniach zwolnienia. Następnie wręczono jej wypowiedzenie.

Szefowie firmy przypomnieli, że Baer poprosiła o wolne, uskarżając się na ciężkie migreny, które wzmagają się jeszcze podczas pracy przy komputerze. Kobieta na próżno tłumaczyła, żewysyłała wiadomości, leżąc w łóżku za pomocą swojego telefonu komórkowegowyposażonego w dostęp do internetu. Jej przełożeni zażądali, by Baer do końca dnia uporządkowała swoje stanowisko pracy.

Gdy minął pierwszy szok, Szwajcarka zaczęła zastanawiać się, skąd jej pracodawca jest tak dobrze zorientowany w jej aktywności online. Stopniowo historia zaczęła układać się w spójną całość. Przypomniała sobie, że kilka miesięcy wcześniej wśród jej kolegów z pracy furorę robiła anegdota o tajemiczej Hannelore Mueller, która wysłała prośbę o dołączenie do ich kontaktów na Facebooku.

Teraz wiem, że Hannelore Mueller to mój pracodawca, który w ten sposób kontroluje, co robią pracownicy w czasie wolnym. A to się chyba nazywa szpiegowanie” – powiedziała Baer szwajcarskiemu dziennikowi „20 Minuten”.

————————

 

Cyberszpiegostwo w majestacie prawa

Dziennik

Twój numer telefonu, Gadu-Gadu i e-mail jest na portalu społecznościowym. Wrzucasz swoje zdjęcia na MySpace, Bebo lub Facebook’a tak, żeby mogli je oglądać tylko twoi znajomi, i czujesz się bezpiecznie. Ale ta idylla może się skończyć. Bo dostęp do twoich prywatnych danych chce też mieć brytyjski rząd.

Mobbing blogowy

 

mobbing-w-mediach2

Dooced, czyli mobbing blogowy. Jak blogować w firmie?

blog Dominika Kaznowskiego

 

zdarzyło się już kilka przypadków zwolnienia pracownika z powodu jego firmowej działaności blogowej (autorzy „Naked conversations” piszą o około 50 udokumentowanych przypadkach na świecie). Anglojęzyczna blogosfera nazwała już nawet to zjawisko – Doocing (be dooced). Nazwa pochodzi od nazwy serwisu Dooce.com, na którym blogowała Heather Armstrong, wyrzucona z Yahoo.

Tak, czy inaczej nie wszystkie korporacje decydują się na wprowadzanie „polityk blogowych”. Nie oznacza to jednak, że organizacje, które się na to zdecydowały są gorsze lub bardziej restrykcyjne. Czasami inicjatywa wychodzi od samych pracowników. W wielu przyadkach biorą oni aktywny udział w ich tworzeniu.