Promotor mobbingowany za pracę magisterską

baner

Promotor mobbingowany za pracę magisterską

Józef Wieczorek 

 

Niedawno ukazała się książka Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia”, która wywołała ogromny rezonans na najwyższych szczeblach politycznych, jak i akademickich. Książka w dużej mierze oparta jest na pracy magisterskiej Pawła Zyzaka wykonanej w Instytucie Historii UJ pod kierunkiem profesora Andrzeja Nowaka.

Promotor pracy, wybitny historyk, od tego czasu jest obiektem szykan, które mają znamiona mobbingu. 

Kampania zaszczuwania profesora Andrzeja Nowaka trwa od kilku tygodni i ma cechy kampanii zorganizowanej. 

Prof. Andrzej Nowak 

  • otrzymuje koperty z kałem i listy z wyzwiskami, korespondencja przychodzi na adres Instytutu Historii UJ

  • otrzymuje kartki pocztowe, w których profesor obrzucany jest niewybrednymi obelgami

  • poszukiwane są ‚haki’ na profesora. Osoby podające się za „dziennikarzy” wypytują w jego miejscu pracy czy profesor przychodzi na zajęcia pijany, czy prowadzi na uczelni agitację polityczną, jakie książki wypożycza w bibliotece.

 

Szereg działań podjętych wobec profesora ma cechy ostracyzmu –

  • sekretarz generalny Polskiej Akademii Umiejętności prof. Jerzy Wyrozumski cofnął zaproszenie profesora do udziału w konferencji poświęconej czerwcowi 1989 roku

  • profesor został wycofany z warsztatów dla młodzieży z zakresu stosunków polsko-rosyjskich, które miał prowadzić podczas spotkań zorganizowanych przez Krajowy Fundusz na rzecz Dzieci

  • odwołano zaproszenie dla profesora na konferencję z okazji 70. rocznicy Sonderaktion Krakau (po ultimatum od Fundacji Promocji UJ ) 

Nie bez powodu promotor mówi „Czuję się zaszczuty” ( Dziennik, czwartek 9 kwietnia 2009,WYWIAD Z PROFESOREM ANDRZEJEM NOWAKIEM – Promotor pracy Zyzaka: Czuję się zaszczuty)

 Podłoże do niegodziwości:

  • atak ze strony polityków

  • wsparcie części mediów

  • współudział części środowisk “naukowych”

  • konformistyczna postawa części pracowników UJ – miejsca pracy profesora 

Nieznane są zabiegi władz uczelni dla przeciwdziałania rozwijającemu się mobbingowi wobec pracownika uczelni. Mobbing związany jest z pracą świadczoną dla uczelni. 

Władze uczelni są zobowiązane kodeksem pracy do prowadzenia wewnętrznej polityki antymobbingowej.

Akademicki cyberbullying (mobbing internetowy)

baner1

Akademicki cyberbullying (mobbing internetowy)

Józef Wieczorek

Zwykle wiemy, że mobbing jest wszechobecny w miejscu pracy. Rozszerzamy także to pojęcie na szkoły, gdzie częściej mówimy o bullingu. W szkołach mobbing ma swoją specyfikę, także prawną, gdyż uczniowie, czy studenci nie są związani ze szkołą/uczelnią umową o pracę.

Od szykan psychicznych, nękania, molestowania moralnego, gróźb i innych nieprzyjaznych i powtarzających się aktów nie jest wolny też internet. Co gorsza, wraz z powszechnym stosowaniem internetu w życiu społecznym te zjawiska są coraz silniejsze. Zwykle określamy je mobbingiem internetowym lub cyberbullingiem.

Zagrożenia cyberbullingiem od dawna są zauważone w krajach zachodnich, ale niestety w Polsce ten problem jest zaledwie dostrzegany, może z wyjątkiem mobbingu wśród młodzieży szkolnej.

Mimo rozwoju studiów socjologicznych, psychologicznych, jakoś trudno znaleźć w internecie informacje o badaniach, literaturze polskiej na ten temat.

Jak wpiszemy na Google ‚mobbing internetowy’ to ukazuje się tekst autora sprzed kilku lat i niewiele więcej. To zastanawiające.

Mobbing internetowy to jednak poważne i groźne zjawisko. Dostrzegane jest najczęściej wśród nastolatków, tym bardziej, że zwykle także sprawy związane z używaniem telefonów komórkowych do tego rodzaju mobbingu są zaliczne. Jeśli chodzi o świat doroslych ten mobbing jest prawie u nas nieznany. Jednak występuje .

Coraz więcej prac, także w życiu akademickim, wykonywanych jest przez internet – rozpowszechnianie informacji, podstawowa komunikacja interpersonalna, kontakty przełożony-podwładny, kontakty administarcja – pracownicy, kontakty studenci – pracownicy, administracja – studenci, pisanie prac naukowych, coraz więcej pracowników akademickich prowadzi blogi, wielu prowadzi serwisy internetowe, strony, za pomoca zarządza się uczelnią, projektem naukowym, prowadzi się studia ‚e-learning, zarządza się organizacjami akademickimi za pomocą internetu. Trudno sobie wyobrazić obecnie pracę w środowisku akademickim bez używania internetu, a zatem i internet może stanowić środowisko, gdzie mobbing może być stosowany i jest często stosowany, chociaż informacje na ten temat nie są rozpowszechnione.

Niewątpliwie brak kontaktu bezpośredniego, oraz w wielu relacjach możliwość zachowania anonimowości nawet mobbing ułatwiają.

Internet może być doskonałą platformą do toworzenia społeczeństwa obywatelskiego, w tym do tworzenia grup formalnych i nieformalnych spośrod naukowców czy studentów. Ale takie platformy i takie grupy są narażone na działania destrukcyjne, zarówno ze strony trolli internetowych, jak i świadomych destruktorów – mobberów, którzy wyżywają się w internecie, aby psychicznie zniszczyć innych lub ich dzieła.

Mimo braku kontaktu bezpośredniego ataki w cyberprzestrzeni są groźne także dla psychiki a nawet mogą powodować zejście z tego świata.

Cyberprzestrzeń jest pełna od różnych obraźliwych wpisów, fałszywych plotek, oskarżeń, gróźb,  zarzutów często powtarzających się w stosunku do konkretnej osoby, zwykle wyrózniajacej się czy to swoją aktywnością, czy swoją nieanonimowością, czy konstruktywną działalnością budzącą zawiść czy wręcz nienawiść frustratów niezdolnych do kreatywnych działań, z wyjątkiem kreatywnej destrukcji poczynań innych. Często jest to mobbing grupowy, integrujący frustratów w celu zniszczenia ‚odmieńców’ czy jakiejśc niewygodnej działalności.

Ataki, zwykle anonimowe, bynajmniej nie pozostają bez wplywu na psychikę atakowanych. czy na zachowania świadków takich działań.

Łatwo w taki sposób każdego wyeliminować nie tylko z grupy, ale także z całego środowiska, jeśli takie dzialania mają miejsce w ‚otwartym inyterneice’ . Zresztą często o to chodzi.

Internet daje w tym względzie większe możliwości niż działania bezpośrednie bo (dez)informacje i szykany są bardziej rozpowszechnione. Mobber często pozostaje anonimowy, atakowany często jest powszechnie znany.

Niby jest różnica z mobbingiem bezpośrednim – atakowany w internecie może się wyłączyć np. z forum dyskusyjnego, i wtedy ataki nie będą mu znane i psychicznie nie będzie na to reagował. Ale nic z tego. Przecież inni wtedy o nim się dowiedzą najrozmaitszych rzeczy i w ‚realu’ obejmą go ostracyzmem.

Co więcej, inaczej niż w realu, w internecie na większą skalę może być uprawiany mobbing oddolny. Przełożony ( internetowy, choć czasem nie tylko internetowy) – np. koordynator dyskusji, projektu, organizacji funkcjonującej w internecie itp., innym słowem ktoś kto szefuje, może być łatwo mobbingowany przez ‚podwładnych’ , co w realu zdaża się nad wyraz rzadko.

W internecie jest łatwiej. Nie zawsze można takiego mobbera (-ów) zablokować, a jeśli już to taka blokada może być zaraz poczytana jako rodzaj cenzury, szykanowania kogoś za krytyczne poglądy itd. itp. i być powodem do wzmożenia mobbingu. Nie zawsze można zresztą ( podobnie jak w ‚realu’) odróżnic łatwo mobbera od mobbingowanego szczególnie jeśli zna się tylko wycinek działań, nie znając szerszego kontekstu.

Porażający poziom etyczny środowiska akademickiego widać w internecie jak na dłoni. Na ogół to co nie wszyscy widzą i rzadko można udokumentować w ‚realu’ , w internecie jest łatwo zauważalne i dokumentowane (po kolei!) . Rzecz w tym, że poziom reakcji środowiska jest już taki, że mało kto zwraca na to uwagę.

Wielu dziennikarzy czy polityków, dla których internet stanowił nadzieję na lepszy kontakt z odbiorcami/wyborcami szybko się do interentu zraziło ze względu na charakter dyskusji przypominającymi raczej ‚ściek’ . Zamiast merytorycznej dyskusji – bluzg, zwykle personalny.

Niestety takie ‚dyskusje’ nieraz są sterowane, a nawet opłacane i moderatorzy wycinają wpisy merytoryczne a przepuszczają bluzg. ‚Mendy ‚ internetowe – tryumfują.

To zniechęca do korzystania z internetu, jako źródła wiedzy o opiniach społeczeństwa. Nie inaczej jest też na akademickich forach dyskusyjnych.

Wprowadzenie konieczności rejestracji uczestników dyskusji zmniejsza, ale niestety nie wyklucza działania trolli i mobberow internetowych ale zmniejsza ilość zainteresowanych dyskusjami. Niestety polskie środowisko akademickie jest zniewolone mentalnie do takiego stopnia, że obawia się ujawniać swoich poglądów i identyfikacji personalnej, stąd woli milczeć a nie figurować wśrod autorów krytycznych czy popierających tekstów, wśród podpisujących listy otwarte, petycje czy propozycje, nawet w sprawach bynajmniej nie wrażliwych, a godnych najwyższego uznania.

Poniekąd trudno się temu dziwić skoro w środowisku akademickim mobbing za poglądy ( z jakiegoś powodu, dla jakiejś grupy niewygodne) jest nader rozpowszechniony i kończy się nierzadko wyrejestrowaniem z systemu akademickiego.