Profesor mobberem

mobbing-w-mediach1

Z rozmów w  ONECIE

„PROFESOR” MOBBEREM „

Kupcie sobie tabletki uspokajajace” – to byly pierwsze slowa jakie uslyszalam w odpowiedzi na pytanie jak tu sie pracuje. Mimo, ze wiedzialam, ze Profesor zmienial co roku asystentow w swoim krolestwie  (Katedrze Chemii) albo oni nie wytrzymywali i odchodzili.

Poczatkowo wydawalo sie, ze to jakas przesadzona bujda. Jednak po trzech miesiacach zaczal sie koszmar: przykazy przepuszczania studentow po znajomosci, nielegalne zawieszenie w prowadzeniu zajec, obcinanie nadgodzin na swoja korzysc,traktowanie jak powietrze, obgadywanie, wyzywanie od zlodziei itp. – okolo miesiaca nieustannego znecania sie.

Bylam u szanownych wladz uczelni (tu mialam kolegium dziekanskie i sugerowanie „zamkniecia mordy”), u radcy prawnego, inspektora pracy, PIP-u itp.

Wszyscy wiedzieli, ze dzieje sie tam cos zlego, ale nikt nic nie zrobil, mimo, ze mam rozne pisma, ktore wydaje mi sie,ze stanowia dowod tego, ze mowie prawde. Paranoja!

Nie wiem czy sama uwierzyla bym gdyby ktos o tym opowiadal. Byly rozne aspekty do poruszenia, ale bylam w tym sama choc byla jeszcze jedna ofiara mobbera.

W koncu poddalam sie i jeszcze teraz zaluje, bo ktos tam teraz pracuje na moim miejscu i jestem pewna, ze rowniez przezywa takie szykany… czy ktos kiedys przerwie ten krag ofiar „PROFESORA”?

~zawiedziona , 28.02.2004 21:46

————–

„Kupcie sobie tabletki uspokajaące”. Czytam twoj komentarz i zaraz myslę o profesorze, który zmobingował nasza czwórkę studentów.Był to swiezo upieczony dziekan.

Mobbing polegał na ciągłym odrzucaniu naszych prac  z nie wybrednymi komentarzami np. „te wasze prace urągają mojej godności” i uwagami, tak długo aż wkręcił sobie, że będziemy powtarzać semestr i płacić za niego.

Nie trafialy do niego informacje, że nie jesteśmy jeszcze na etapie powtarzania  semestru a tym bardziej płaćić za niego.

Po mojej wypowiedzi, że to on nas do takiej sytuacji doprowadził stwierdził, że jestem niezrównoważona  i powinnam się zacząc leczyć.

Odeszłam od tego promotora i poszłam do drugiego. Drugi promotor  stwierdził, że moja praca chociaż nie była górnolotna ale była pracą oscylującą na 4-5. Po odebraniu dyplomu rozmawiałam z wieloletnim  pracownikiem dziekanatu stwierdził, że z tym dziekanem nie sposób pracować i rezygnuje z pracy w dziekanacie.

~dolka , 25.03.2004 11:29
Reklamy

Jedna odpowiedź

  1. Takich przypadkówm jak powyżej jest w tym kraju zapewne cały legion. Jest wiele czynników tego chorego stanu rzeczy ale najpowazniejszy jest, moim zdaniem, system koleżeński, który przekształca całe grupy naukowców w tzw. Towarzystwa wzajemnej adoracji. Oni służą tylko sobie a instytuty badawcze traktują na zasadzie łupów feudalnych. W tym środowisku rządzą kontakty, koalicje i układy, nie zmieni się to bez radykalnej reformy systemu, która jest niestety przez nich samych powstrzymywana. To poważny problem potencjalnych reformatorów, no bo jak zrobić reformę bez konsultacji ze środowiskiem naukowym, które jej przecież za wszelką cenę nie chce?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: